środa, 1 kwietnia 2015

pędzelki w dłoń i malujemy! oj...dużo malujemy!

Farby są niesamowite. Każda tubka to inna gęstość, faktura, zapach, skojarzenia. Żółta to kogel mogel, czerwona - aksamit, a niebieska jest jak galaretka z urodzinowego tortu. Razem brzmią niczym symfonia Beethovena i tańczą na pędzelku jak para łyżwiarzy. 
Lubię malować.

Jednak malowanie na dużym formacie to już całkiem inna bajka. Dużo było krzyku, walki z tkaniną i ze źle obliczonymi proporcjami. Bolały kolana, strzelało w kręgosłupie... Tak, bardzo lubię sobie pomarudzić. Zdecydowanie. Jestem mistrzynią w marudzeniu i wcale się tego nie wstydzę :D

A to wszystko po to, żeby dzieciom było bardziej kolorowo. 



*namalowane dla: Stacja Event

6 komentarzy:

  1. Super! Jestem pod wrażeniem, bo mnie malowanie na dużym formacie zawsze przerażało :) Proporcje są w takim przypadku moją zmorą... Ale widać, że można i to z fantastycznym efektem końcowym! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. moją też, ale jak się ma linijkę i kalkulator to ze zmory robi się zmorka :)

      Usuń
  2. Rewelacja !!!
    Podziwiam talent :)
    Pozdrowionka

    OdpowiedzUsuń